Droga do TCS NYC Marthon – drugi sprawdzian formy, czyli 5 PZU Cracovia Półmaraton Królewski

Kolejny sprawdzian formy wyznaczyłem już tydzień po starcie w Biegnij Warszawo. Zdecydowałem się tym razem na dłuższy dystans, który ma mi dać odpowiedź jak mam pobiec w NYC Marthon. Trening przed startami został delikatnie złagodzony. W tydzień miałem się zregnereować i nabrać trochę świeżości. Trener zna mój organizm czasami lepiej niż ja sam. Współpraca z Sebastianem Papugą pozwala mi ustrzec się przed popełnianiem błędów. Zwłaszcza w kluczowej fazie przygotowań do docelowego startu.

Do Krakowa wybrałem się sobotę po południu. Już po godzinie 15:00 byłem w hotelu. Odebrałem pakiet i czekałem na mojego przewodnika, który wraz z naszym wspólnym trenerem przygotowali miejsce na nasze zimowe harce w Szklarskiej Porębie, szykuje się fajny obóz. Czekając tak na Marcina uciąłem sobie drzemkę, w normalnym trybie w domu nigdy nie ma na to czasu. Marcin pojawił się tuż po 21:00. Pojechaliśmy razem z naszym zakopiańsko-krakowskim przyjacielem na pyszną kolacje do włoskiej restauracji.

Niedzielny poranek przywitał nas mgłą. Marcin relacjonował, że jest taka mgła, że nic nie widać, mi to jednak nie przeszkadzało. Żartowaliśmy, że w tej sytuacji ja dziś prowadzę nasz duet. Po hotelowym śniadaniu szybko udaliśmy się do TAURON ARENY odebrać pakiet Marcina. To fajna sprawa jeśli można odebrać pakiet w dniu startu, jednal jest to dość rzadko teraz spotykane na masowych biegach.

Rozgrzewkę wykonaliśmy wspólnie z naszymi przyjaciółmi z Zakopanego. Czułem luz w nogach, zupełnie inaczej niż tydzień temu. W strefie

 startowej spotkałem kilku znajomych z okolic. Przybijamy sobie piątki, życzymy powadzenia i start. Ruszyliśmy spokojnie nie napalając się za bardzo. Cel na rozegranie tych zawodów był prosty: równy bieg bez większej straty energii. Tempo poniżej 3:48 km/h, nie było w tym dniu dla mnie problemem. Kilometry uciekały. Czułem się wyśmienicie, coraz lepiej też wygląda nasza współpraca. Już po kilku kilometrach utworzyła się grupka biegaczy podążających w tym samym tempie do mety. Im dłużej trwały zawody, tym moje samopoczucie było coraz lepsze. W głowie rodził się pomysł, aby zaatakować moją życiówkę, która na tym dystansie wynosi 1:19:42. Na 12km skorzystałem ze sprawdzonego już żela marki Squeezzy. Poczułem przypływ dodatkowej energii. Postanowiłem już się nie chować za innymi i wysunąłem się na czoło mojej grupy. Nadal utrzymywałem tempo jakie dyktował Marcin. Za nami sznur biegaczy. Starałem się z każdym kilometrem przyspieszać. Ryzykować. Jak nie teraz to, kiedy? Pytałem siebie w myślach. Z każdym następnym kilometrem nabierałem pewności, że chyba mam dzień „konia”. Na około 18km, w okolicy wałów dogonił nas kolega Krzysztof motywując mnie do walki. Przez chwilę biegniemy razem, ale czuje, że delikatnie mnie ,,stawia’’. Na tym odcinku trochę mocniej wieje, co dodatkowo utrudnia mi bieg. Staram się walczyć o każdą sekundę. Na ostatnim kilometrze wykrzesałem z siebie resztki się pokonując go w 3:28km/h.

Wynik na mecie 1:20:45, jest moim drugim wynikiem na tym dystansie. Bieg wykonany zgodnie z zaleceniem trenera „Mistrzowski Trening”. Trochę mi szkoda, że nie udało się zrobić nowego PB, ale analizując to trochę za szybko zaatakowałem w okolicach 14-16 km i w końcówce brakło sił. To jeszcze nie ten czas. Miał to być sprawdzian. Głównym zaś celem jest już 4 listopada TCS New York Marathon i atak na nowe PB. Na osłodę w Królewskim Półmaratonie wygrywam kategorię B1. Jako naagrodę za ten trud otrzymałem voucher na zabiegi szpitalu w Krakowie. Hmmm…trochę daleko. Ale super, że doceniają nasz trud.

Najważniejszy sprawdzian udany, idziemy w dobrym kierunku, a „Mistrzowski Trening” działa. Zostało jeszcze kilka tygodni do startu jestem zdrowy i pełni sił. Trzymajcie kciuki za ostatni etap przygotowań do NYC Marthon. Ja skupiam się na treningu, walka trwa.

Na koniec dodam jeszcze, że ten start był dla mnie ważny jako przetarcie przed królewskim dystansem. Dzięki wsparciu Diet&More mieliśmy zapewniony wysoki standard i odpowiedni spokój i komfort przed tego typu biegiem. Z całego serca za to dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry