Droga do TCS NYC Marthon – pierwszy sprawdzian formy – Biegnij Warszawo

Już niespełna miesiąc pozostało do startu w TCS New York Marathon. Zatem trzeba się już powolutku rozkręcać. Na pierwszy sprawdzian formy wybraliśmy 10 edycję Biegnij Warszawo. Miałem pobiec zawody na 10 km po cięższych obciążeniach treningowych. Dodam, że w środę wykonałem bieg ciągły uzupełniając go o odcinki 16 x 400m w tempie 1:13 min/km. Zmęczenie tym treningiem czułem jeszcze do niedzieli, podczas rozgrzewki nogi były jak z betonu. Start miał charakter treningowy. Sprawdzający moją dyspozycję.

Do stolicy wyruszyłem już w piątek, najpierw udając się do Poznania do siedziby Diet&More na kontrolne ważenie i rozmowę dietetykiem. Od ponad 2 miesięcy prowadzona dieta i kontrola D&M przynosi zamierzone efekty (o całej współpracy z Diet&More pojawi się osobny wpis już po NYC Marthon). Bardzo dziękuję za zaangażowanie Pani Asi, która pełni nade mną opiekę w tej kwestii. Muszę powiedzieć, że bardzo obawiałem się, że dieta będzie dla mnie wyzwaniem. Zupełnie niepotrzebnie, bo okazało się, że na nowo odkryłem swoją starą pasję do gotowania. Od razu zrodził się w mojej głowie nowy pomysł na projekt. Razem z Asią przygotowujemy już grunt, a pierwsze efekty naszej pracy planujemy na koniec grudnia lub początek stycznia.

Po wizycie w D&M udałem się do mojego przewodnika Marcina. Tam czekała na mnie niespodzianka od AdrunaLine: stroje startowe, a także odzież, w której będziemy się prezentować w USA.

Sobotę rozpoczęliśmy treningiem z PRO366 i wpadło 10 km spokojnego biegu w miłym towarzystwie. Szybki prysznic i na pociąg do stolicy. Przed odebraniem pakietów mieliśmy jeszcze wizytę u sponsora www.o-shop.com gdzie mieliśmy dobrać odpowiednie okulary. Zabrzmi to dość nieprawdopodobnie, ale jak możecie zauważyć, na wielu imprezach sportowych dużej rangi to sprzęt obowiązkowy. Na szczęście wizyta nie trwała długo. Profesjonalna obsługa i duży wybór okularów pomógł mi się szybko zdecydować na odpowiedni model. Jak się później okazało podczas biegu był to strzał w dziesiątkę, niesamowity komfort. Pozostało jeszcze odebrać pakiety i udać się na odpoczynek. Jakież było moje zaskoczenie, gdy na miejscu czekał na nas poczęstunek od Akademia Smaku – Catering Dietetyczny. Po spałaszowaniu pysznej kolacji szybko do łóżka, aby zregenerować siły przed startem.

Niedzielny poranek zapowiadał wyśmienitą pogodę, wprost idealną na życiówkę. Miałem ochotę na bieganie w granicach 37 min. Czułem, że luzu nie ma. I nie miało prawa być po tym intensywnym tygodniu. Podróż i obowiązki związane ze sponsoringiem też nie pomogły w regeneracji. Rozgrzewka przebiegła super. Jeszcze przed oddaniem rzeczy do depozytu umówiłem się na krótki wywiad z Kobietą Retro, o którym będziecie mogli przeczytać wkrótce. Start z pierwszej linii to dla mnie duże ułatwienie. Założenie na bieg było proste: zacząć spokojnie, a potem przyspieszyć. Tak też zrobiliśmy, pierwsze 2 km otworzyliśmy w tempie 3:43-45, stopniowo przyspierzaliśmy cały czas mijając ludzi. Na około 4 km długi podbieg troszkę zdusił we mnie entuzjazm biegu, ale udało się utrzymać tempo. Gnaliśmy do mety utrzymując równe tempo i oto w tym biegu głównie chodziło. Na ostatnim kilometrze Marcin mówi: ,,słuchaj przed nami Rober Korzeniowski słabnie, przyspiesz!”. Mam tak, że jak mój przewodnik mówi, że mam włączyć kolejny bieg tak też robię. Minęliśmy Roberta, pokonując ten ostatni km poniżej 3:25 km/h. Na mecie meldujemy się z wynikiem 37:28 i nową życiówką na 10 km poprawioną o 24 sekundy. Daje to dobry prognostyk przed kolejnym startem już w niedzielę w Krakowie.

W Biegnij Warszawo miałem się zmęczyć. Nie za wszelką cenę. Całą energię chciałbym skoncentrować na Maratonie. Nowy Jork to duża i ważna impreza, na której chciałbym dobrze wypaść.

Do zobaczenia w niedzielę w dawnej stolicy Polski, w Krakowie. Mam nadzieje, że i tym razem wrócę z nowym rekordem życiowym. Walka trwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry