Bez barier, bez granic – New York Marthon

Zgodnie z hasłem projektu „Bez barier, bez granic – New York Marthon” chciałbym pokazać innym niepełnosprawnym, że mając pewne dysfunkcje, czy bariery, jesteśmy nadal w stanie przekraczać granice własnych możliwości. W projekcie symboliczną „granicą” nie jest już dla mnie pokonanie dystansu maratońskiego (42.195 km), ale ukończenie największego maratonu na świecie, o którym marzy każdy biegacz. Chciałbym również pobić swój rekord życiowy, który pozwoliłby mi uzyskać jednocześnie kwalifikację paraolimpijską.

Z autopsji sam dobrze wiem, jak trudno jest pokonywać bariery i ograniczenia. Od 19 lat choruję na Zespół Lebera, w moim przypadku objawiający się obuocznym zanikiem nerwu wzrokowego. Dziś widzę tylko 5% tego co zdrowy człowiek. Żyję w świecie rozmazanych plam, konturów i cieni. W 2009 roku postanowiłem zacząć biegać – najpierw, aby rozładować napięcie, stres, a z czasem owe bieganie przerodziło się w pasję. Mam ambitne marzenia, bowiem celem jest dla mnie paraolimpiada w Tokio w 2020 roku i małymi kroczkami staram się zbliżyć do upragnionego marzenia.

Przez fundację Achilles z Nowego Jorku zostałem zaproszony wraz z moim przewodnikiem do udziału w New York Marathon 2018. Postanowiliśmy się przygotować do startu tak, aby pokonać moje granice i pobiec jak najlepiej, by godnie reprezentować Polskę w Nowym Jorku. Mam nadzieję pokonać swoją granicę, która zatrzymała się w Berlinie 2 lata temu na wyniku 2:54:55. Przewodnik musi być ode mnie szybszy, to on poświęca swój czas dla mnie, jest wtedy moimi oczami. Chcąc osiągać coraz lepsze wyniki muszę być pewny za mojego przewodnika, że wytrzyma moje tempo biegu. Nie ma zbyt wielu biegaczy, którzy spełnialiby te warunki, ale w Nowym Jorku zgodził się mnie wesprzeć świetny biegacz Marcin Kęsy, który legitymuje się świetnym wynikiem w maratonie 2:24:10.

Przewiń do góry